czwartek, 25 kwietnia, 2024
AktualnościBez kategoriiSpichlerzwernisaż

„Biżuteria PRL-u” i promocja „Katalogu zbioru sztucznej biżuterii Muzeum Okręgowego w Koninie”

W zbiorach muzeum konińskiego znalazły się liczne pamiątki po konińskiej pisarce Jadwidze Perathoner (1926 – 2014), w tym biżuteria. Są to tanie, powszechnie noszone ozdoby: plastikowe „perły”, proste klipsy, metalowe i plastikowe broszki. Nie mogło zabraknąć bursztynu i jego imitacji. Jedynym złotym przedmiotem jest pierścionek w kształcie węża. Ten zbiór należący do jednej, konkretnej osoby stanowi dogodny materiał do rozpoczęcia  rozważań nad biżuterią PRL-u. Jaką biżuterię nosiły Polki w tamtym czasie?

Na co dzień, na mniejsze i większe wyjścia królowała czeska, sztuczna biżuteria produkowana w Jabloncu nad Nisou, popularnie zwana „jabloneksem”.  Na co dzień noszono naszyjniki z paciorków o najróżniejszych kształtach i kolorach. Szczególnym wzięciem cieszyła się biżuteria z imitacjami brylantów oraz wykonana ze szkła iryzującego – przeznaczona na uroczyste okazje. Plastikowe naszyjniki początkowo były tańszą namiastką wyrobów szklanych. Z czasem w pełni wykorzystano szerokie możliwości kształtowania i barwienia dzięki czemu powstały oryginalne ozdoby, a biżuteria z tworzyw sztucznych przestała być tylko tania.  

W latach 60 i 70. sporą popularnością cieszyła się biżuteria drewniana. Jej źródłem była moda na ludowość propagowana przez państwo i kultywowana przez  Centralę Przemysłu Ludowego i Artystycznego „Cepelia”, w której sklepach kupowano „ludowe” wyroby.  Specyficzna grupa ozdób powstała dzięki twórczości amatorskiej. Okupacyjna bieda i szarość powojennej Polski wyzwoliły pokłady twórczej inwencji. Wykorzystywanie starych, a dobrych materiałów, przysłowiowe robienie czegoś z niczego było normą. Broszki robione z  papier mâché lub tasiemek, wzruszające naszyjniki z „ładnych”, szklanych guzików lub z zachowanych przedwojennych paciorków. Także późniejsze zaopatrzenie sklepów nie dawało wielkiego wyboru; oryginalną ozdobę należało zrobić samemu.

Ze względu na swoje walory artystyczne bursztyn zawsze był pożądanym materiałem do wyrobu biżuterii. Prowadzona przez państwo kampania promocyjna kreująca bursztyn jako „polski kamień” oraz przekonanie o właściwościach leczniczych bursztynu znacznie zwiększyły jego atrakcyjność. Niewielu było stać na autorską biżuterię ale każdy przywoził z wakacji nad Bałtykiem naszyjnik, bransoletkę lub popularne serduszko, wykonane z bursztynowych okruchów lub imitacji. Polską „specjalnością” i towarem eksportowym była bardzo modna biżuteria z bursztynem oprawianym w srebro.

Na tle tradycyjnych ozdób z paciorków i kamieni jubilerskich wyróżniała się srebrna biżuteria – artystyczne wyroby spółdzielni rzemieślniczych wyrabiane, w większym lub mniejszym stopniu, ręcznie, w krótkich seriach, prezentujące oryginalne wzornictwo. Wyroby takich wytwórni jak ORNO, Rytosztuka czy Imago Artis, w dużym stopniu ukształtowały gusta Polek i sprawiły iż właśnie srebrna biżuteria stała się stosowną ozdobą nowoczesnej kobiety.

Wydaje się, iż warto bliżej zapoznać się z biżuterią „minionej epoki”. Może nie wszystko jest tylko odkurzonym starociem, może znajdują się wśród niej prawdziwe perełki warte naszego zainteresowania?

Małgorzata Szuman-Gorczyca

Podczas wernisażu odbędzie się promocja naszego najnowszego wydawnictwa; „Katalogu zbioru sztucznej biżuterii Muzeum Okręgowego w Koninie”. Zapraszamy!